TARGI EDUKACYJNE 2010

Dnia 19.02.2010r. ok. godziny 12:35 uczniowie naszego gimnazjum wraz z opiekunami wybrali się na Targi Poznańskie. Wszyscy w dość dobrych humorach wsiedliśmy do autobusu. Nie mogę pominąć faktu, że był to dość „wyjątkowy” autobus, bo jak dowiedziałam się później, jego dach był zbudowany z papy, dlatego woda przeciekała do wnętrza. No cóż, wszystko ma swój urok, prawda? J Gdy rozsiedliśmy się wygodnie w fotelach, zaczęliśmy konsumpcję, którą przerywała co chwile spadająca firanka z karniszem… Nie wiem, co działo się później w autobusie, bo czas jazdy spędziłam na słuchaniu muzyki.

Gdy dotarliśmy do Poznania, wyruszyliśmy na miejsce targów pod opieką damskiego grona : p. Aleksandry Michalskiej, p. Grażyny Galas i p. Hanny Twardowskiej.  Przed wejściem do hali zostaliśmy poinformowani o sprawach organizacyjnych i udaliśmy się do środka. Ja, wraz z moją towarzyszką Karoliną G., zaczęłyśmy krążyć wokół stoisk. Po upływie ok.30 sek. miałyśmy już ręce pełne ulotek. Dla chwili odpoczynku udałyśmy się do automatu z ciepłymi napojami. Oczywiście, ja dostałam jakieś pomyje, które wylądowały w koszu (tak, było za 2 i za 3 razem, dopiero tradycyjna herbatka była dobraJ). Udałyśmy się na górę, aby móc poobserwować piękną, polską młodzież. Gdy ujrzałam tam, wielkie drzwi z napisem „Wejście do Pawilonu” narodził się w mojej głowie iście szatański plan – aby się tam dostać! Karolina odwodziła mnie od tego zamysłu, ale dobrze wiedziałam, że ona również miała ochotę tam iść. Niestety… drzwi były zamknięte i podejrzewam, że to p. Ola je zakluczyła! J Wśród tłumu ludzi udało nam się odnaleźć znajome twarze. Posłyszałyśmy również, że wielka osobistość przybyła na targi, mianowicie – p. Maria Kaczyńska wokół, której zebrał się dość spory tłum fotoreporterów. Pozostały czas spędziłyśmy na zbieraniu kolejnych ulotek. Tak jak obiecałam Tobie Karolino, nie zapominam o panu spod Grunwaldu, którego najserdeczniej pozdrawiam J

Punktualnie o 14:45 młodzież zebrała się przed wyjściem i wyruszyła do autobusu. W drodze  powrotnej doznaliśmy kolejnego uroku owego środka transportu – nadmierne ogrzewanie. Jako dowód może posłużyć Mateusz, który najbardziej tego doświadczył J. Niektórzy mieli mnóstwo zabawy z wdychania helu. Zmęczeni, zaopatrzeni w stos makulatury (którą można przeznaczyć np. na rozpałkę, bo zima tak szybko nie minie) wróciliśmy do naszej ukochanej dusznickiej ziemi.

Opracowała: Martyna Borowska 3a

 

01.JPG (158949 bytes) 02.JPG (163037 bytes) 03.JPG (142152 bytes) 04.JPG (141253 bytes) 05.JPG (145639 bytes) 06.JPG (139056 bytes) 07.JPG (140672 bytes) 08.JPG (141792 bytes) 09.JPG (141918 bytes) 10.JPG (146976 bytes) 11.JPG (146015 bytes) 12.JPG (146086 bytes) 13.JPG (177216 bytes)  14.JPG (162273 bytes) 15.JPG (132853 bytes) 16.JPG (140358 bytes) 17.JPG (157700 bytes) 18.JPG (143683 bytes) 19.JPG (128105 bytes)