„Ostatni raz z moją klasą…3b”
23 czerwca spędziliśmy ostatni dzień w murach naszej szkoły, znienawidzonej przez niektórych i wręcz uwielbianej przez pozostałych. Tego dnia wszystko było ostatnie: ostatni apel…, ostatnia godzina wychowawcza…, ostatnie spotkanie w swoim gronie…, ostatnie… wszystko…
Zaczęłam trochę na poważnie, więc czas zmienić ton i formę tego jakże ważnego sprawozdania.
Ostatni apel? Za tym to akurat nikt z nas nie będzie tęsknił, choć trzeba przyznać, że w czasie najróżniejszych apeli do głów moich wspaniałych koleżanek i kolegów przychodziły przeróżne i często oryginalne pomysły, za którymi już zaczynam tęsknić…
Ostatnia godzina wychowawcza? Tutaj jest już trochę gorzej, ponieważ na samą myśl robi się przykro (tak szybko zleciały te trzy lata…). Choć kilka osób miało łzy w oczach nikt się nie popłakał, co jest bardzo dużym osiągnięciem. Po części bardziej oficjalnej (tj. po części podziękowań) i co za tym idzie smutniejszej, podczas której trzeba zachować powagę, co w przypadku 3b jest wręcz niemożliwe, zasiedliśmy do stołu, żeby wspólnie zjeść przepyszny tort (mniam, był pyszny…). I tutaj trzeba przyznać, że podczas tego spotkania moja klasa mnie nie zawiodła, ponieważ sypała pomysłami jak z rękawa… ale niech te pomysły pozostaną lepiej słodką tajemnicą naszej przesympatycznej grupki młodych ludziJ trzeba mieć przecież, co wspominać po latachJ.
Ostatnie spotkanie w swoim gronie? Tutaj wkrada się małe niedopowiedzenie, bo spotkamy się jeszcze nie raz, chociaż już wtedy nie będziemy 3b. Jak to powiedziała niedawno jedna z naszych koleżanek (nie wiem czy chce, żebym mówiła kto, ale mogę zdradzić, że ma w swoim imieniu literkę „i”) „teraz jest tak dziwnie każdy mówi „moja” klasa, a już nie „nasza”. Fakt każdy z nas ma już nową klasę, ale takiej klasy jak 3b nie było, nie ma i nie będzie!
Ale trochę się rozpisałam i odbiegłam od tematu, a więc do rzeczy. Nasz ostatni dzień w szkole i ostatnią godzinę wychowawczą można zaliczyć do bardzo udanych spotkań. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ w naszym, towarzystwie nie można się nudzić. Choć gdzieś tam głęboko w sercu było przykro każdemu z nas, uśmiech nie schodził z naszych twarzy i tak jak to mamy w zwyczaju bawiliśmy się bardzo dobrze, bo dla nas nie jest ważne miejsce zabawy (tym razem była to sala numer 1 w naszej szkole), ale towarzystwo, które było idealneJ
Pozwólcie mi jeszcze na koniec trochę powspominać. 3b… To były czasy… Trochę nieporozumień i kłótni, ale przede wszystkim dużo śmiechu, zabawy oraz najróżniejszych i oryginalnych pomysłów, których nie brakowało. Nasza klasa to mieszanka najróżniejszych charakterów i osobowości, nad którymi czuwała nasza wychowawczyni- pani Kamila i nie pozwalała nam zejść na złą drogę, co było czasami bardzo trudne, za co dziękujmy.
Ja także dziękuję wam za te trzy lata i do zobaczenia…J
Paulina Przewoźna- po raz ostatni ZiutkaJ