Zwiedzamy Muzeum Powstania Wielkopolskiego w Poznaniu - 15 kwietnia 2009
15 kwietnia 2009 roku byliśmy na wycieczce w Poznaniu. Wyjazd finansowany był ze środków Unii Europejskiej w ramach projektu „Szansa dla każdego ucznia gminy Duszniki”. Głównym celem naszej wycieczki było Muzeum Powstania Wielkopolskiego, które mieści się na Starym Rynku czyli w samym sercu naszego pięknego Poznania. Muzeum było niedawno remontowane – wszystko to z okazji 90. rocznicy wybuchu tego jedynego w naszej historii w pełni zwycięskiego zrywu niepodległościowego. Wyprawa rozpoczęła się więc od wizyty na Starym Rynku w Poznaniu, w budynku staromiejskiego Odwachu. Ekspozycją stałą muzeum są dzieje Powstania Wielkopolskiego 1918-1919 r. Muzeum dokumentuje tradycję niepodległościową Wielkopolski od pierwszej połowy XIX wieku, poprzez Powstanie Wielkopolskie, do końca dwudziestolecia międzywojennego. Gromadzi wszelkiego rodzaju eksponaty z tego okresu, m.in. pamiątki historyczne, militaria, grafiki, obrazy, dokumenty, publikacje, prasę, fotografie, zdjęcia filmowe. Muzeum dysponuje obszerną, liczącą kilka tysięcy publikacji, biblioteką obejmującą zagadnienia związane z historią Wielkopolski i Polski od XIX wieku po czasy współczesne.
Mieliśmy okazję obejrzeć film dokumentalny o powstaniu z udziałem grupy rekonstrukcji historycznych Fort Grollman. A samo powstanie …. Poczytajcie:
Powstanie Wielkopolskie 1918-1919
W 1918 roku Polska, po 123 latach niewoli, odzyskała niepodległość. Utraciła ją w końcu XVIII wieku, kiedy to trzy sąsiednie mocarstwa Austria, Prusy i Rosja, podzieliły między siebie ziemie polskie. Wielkopolska znalazła się w granicach państwa pruskiego. Polacy nie pogodzili się z utratą niepodległości i kilkakrotnie organizowali zbrojne powstania. Z nadzieją powitali wybuch I wojny światowej, w czasie której państwa zaborcze znalazły się po przeciwnych stronach. Jesienią 1918 roku krwawe zmagania wojenne dobiegły końca. Klęski niemieckich armii na froncie zachodnim ożywiły niepodległościowe nadzieje społeczeństwa polskiego w zaborze pruskim. Oczekiwania te wzmogły się jeszcze, gdy w listopadzie 1918 roku w Berlinie wybuchła rewolucja, kładąc kres panowaniu cesarza Wilhelma II, zaś w Warszawie – po upadku caratu – odradzało się niepodległe państwo polskie. W tym samym czasie w Wielkopolsce powstały pierwsze rady robotniczo-żołnierskie, patriotyczną działalność zaktywizowało Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, ruch skautowy oraz – założona w lutym 1918 roku przez Wincentego Wierzejewskiego – Polska Organizacja Wojskowa Zaboru Pruskiego (POWZP). Za zgodą nowych niemieckich władz tworzone były również mieszane narodowościowo formacje o charakterze porządkowo-wartowniczym: Straż Obywatelska (późniejsza Straż Ludowa) oraz kompanie Służby Straży i Bezpieczeństwa, szybko zdominowane przez żywioł polski. Dużą rolę odgrywała w tym procesie grupa młodych, prężnych oficerów polskich skupiona wokół osoby ppor. Mieczysława Palucha. Tymczasem kontrola nad życiem politycznym prowincji spoczęła w rękach działaczy Narodowej Demokracji (endecji). Nie rezygnując z przygotowań do walki zbrojnej, liczyli oni na korzystne dla zachodnich granic Polski rozstrzygnięcia dyplomatyczne. Nie zawierał ich podpisany 11 listopada 1918 roku w Compiégne układ o zawieszeniu broni między państwami Ententy a Niemcami. W dniach 3-5 grudnia 1918 roku obradował w Poznaniu Polski Sejm Dzielnicowy. Wyłonił 80-osobową reprezentację społeczności polskiej – Naczelną Radę Ludową (NRL) i 6-osobowy Komisariat, jako jej organ wykonawczy. Ten ostatni, zdając sobie sprawę z dysproporcji sił, od początku starał się hamować poczynania grup wojskowych (POWZP i grupy Palucha), dążących do wystąpienia z bronią w ręku. Sytuacja wymykała się spod kontroli. Przyjazd do Poznania Ignacego Paderewskiego stał się katalizatorem dla spontanicznego wybuchu powstania w dniu 27 grudnia 1918 roku. Szybko opanowano miasto i okolice, walki objęły również prowincję. Do połowy stycznia linia frontu ustabilizowała się, dochodząc na najkrwawszym, północnym odcinku do linii Noteci, na zachodzie – do linii jezior zbąszyńskich i Obry, zaś na południu – do dawnej granicy prowincji poznańskiej ze Śląskiem. Komisariat NRL, dążąc do opanowania sytuacji, powierzył 28 grudnia 1918 roku tymczasowe dowództwo powstania kpt. Stanisławowi Taczakowi, a 8 stycznia 1919 roku – przejął oficjalnie władzę na terenach wyzwolonych. Trzy dni później nowym głównodowodzącym mianowano byłego dowódcę I Korpusu Polskiego w Rosji – gen. Józefa Dowbor Muśnickiego. Przystąpił on natychmiast do reorganizacji ochotniczych oddziałów w regularną armię z poboru. W połowie stycznia 1919 roku liczyła ona około 14 tysięcy żołnierzy i oficerów różnych formacji. Wojska te z dużym trudem powstrzymały niemieckie działania ofensywne na przełomie stycznia i lutego. Jednak stale rosnące niemieckie siły wciąż groziły zdławieniem powstania. Napięcie opadło dopiero 16 lutego 1919 roku, gdy w Trewirze przedłużono rozejm między Ententą a Niemcami. Układem tym objęto bowiem również linię frontu w Wielkopolsce. Mimo to stan zagrożenia i lokalne starcia trwały tu aż do podpisania 28 czerwca 1919 roku w Wersalu traktatu pokojowego. W tym czasie w szeregach Wojsk Wielkopolskich służyło już około 103 tysięcy żołnierzy i oficerów (w powstaniu poległo około 1700). Stworzenie tak licznej armii było wyrazem ogromnego patriotyzmu, sprawności organizacyjnej i ofiarności Wielkopolan. Doborowe poznańskie jednostki okazały się później najbardziej zintegrowaną i zdyscyplinowaną częścią Wojska Polskiego, czego dowiodły w walkach z Ukraińcami i w wojnie z bolszewikami 1919-1920 roku.
Powstanie Wielkopolskie, choć nie objęło swoim zasięgiem całego zaboru pruskiego, miało olbrzymi wpływ na decyzje wielkich mocarstw podjęte w Wersalu. Przyznały one Polsce obszar wyzwolony przez powstańców, łącznie z miastami (nie wyzwolonymi) takimi jak: Bydgoszcz, Leszno i Rawicz, a także część Pomorza. W trakcie powstania ważną rolę organizacyjno-polityczną odegrał Komisariat NRL i politycy endeccy – zwłaszcza w działaniach na forum międzynarodowym. Dawni powstańcy wielkopolscy wzięli też liczny udział w akcji plebiscytowej i powstaniach śląskich 1919-1921 roku. Dwadzieścia lat później, we wrześniu 1939 roku, Armia „Poznań” – złożona w większości z oddziałów o powstańczym rodowodzie – raz jeszcze stanęła do walki, broniąc granic niepodległego państwa polskiego przed hitlerowskim agresorem. (opracował: Jarosław Bączyk).
Tak więc sami widzicie – ważne miejsce, ważne powstanie. Piękne, klimatyczne ekspozycje, z których można czerpać wiedzę nie tylko o samej walce ale również o czasach, w których Wielkopolanie dojrzewali do myśli o walce. Najpierw poprzez pracę u podstaw, poprzez zakładanie organizacji Sokół, Towarzystw Naukowych, banków i spółek rolniczych itp. Polecamy gorąco!!
Po ciekawie spędzonym czasie poszliśmy spacerkiem podziwiając architekturę Starego Rynku do Multikina, gdzie obejrzeliśmy m.in. film historyczny o generale Władysławie Sikorskim pt. „Generał. Zamach na Gibraltarze.” To także była pouczająca lekcja historii – tajemnica śmierci generała nie została wyjaśniona do dziś …Zwłoki Sikorskiego wyłowiono z wód Zatoki Katalońskiej tuż przed północą 4 lipca 1943 wkrótce po tym jak samolot Consolidated C-87 Liberator nr AL 523, którym Generał powracał z kilkutygodniowej inspekcji sił polskich na Bliskim Wschodzie w 16 sekund po starcie z gibraltarskiego lotniska spadł do wody ok. 600 m na wschód od końca pasa startowego. Samolot po kilku minutach zatonął na płytkim akwenie przybrzeżnym Morza Alborańskiego.
Oficjalna wersja wydarzeń przedstawiona w raporcie brytyjskiej komisji badającej wypadek jeszcze w 1943 r., ustaliła jako przyczynę katastrofy zablokowanie steru wysokości, jednak nie potrafiła wyjaśnić, jak do awarii doszło. Ciało Sikorskiego, wydobyte z morza i przewiezione do Wielkiej Brytanii na pokładzie polskiego niszczyciela ORP "Orkan", pochowano na cmentarzu polskich lotników w Newark bez przeprowadzenia autopsji (nie wiadomo nawet dokładnie jakie obrażenia były przyczyną śmierci polskiego premiera). Nie odnaleziono także ani osoby która fotografowała ciało Sikorskiego na nabrzeżu portowym wkrótce po wyłowieniu, ani tym bardziej samych zdjęć. Jedyny egzemplarz listy pasażerów zaginął w samolocie, nie wiadomo więc ostatecznie kto zginął, a kto zaginął. Na pokładzie samolotu znajdowało się prawdopodobnie 17 osób. Pojawiają się też przypuszczenia sięgające 20, 22, a nawet 24.. Nie odnaleziono m.in. ciała córki Sikorskiego Zofii Leśniowskiej, o której wiedziano, że na pewno była na pokładzie. Według oficjalnej wersji incydent przeżył ze stosunkowo niewielkimi obrażeniami jedynie pilot, Czech z pochodzenia, Eduard Prchal.
Polecamy.
opracowała: Beata Zielińska